Kleszcze na wyprawie z dzieckiem – jak się przygotować i co zrobić po ukłuciu?

Las, wysoka trawa, biwak nad rzeką, nocleg pod namiotem, czyli wszystko, co lubią… kleszcze. Niektórzy boją się tych pajęczaków jak lwów, czy tygrysów, a słowo „borelioza” mrozi krew w żyłach. Czy słusznie? Jak przygotować się na wyprawę w dzicz, gdzie królem „dżungli” są mali krwiopijcy? Przeczytajcie moje przemyślenia po ukąszeniach 20+ kleszczy i wyleczeniu z boreliozy.

Gdzie najłatwiej złapać kleszcza?

Wbrew popularnemu przekonaniu kleszcze nie skaczą na ludzi z wysokich drzew. Znacznie częściej czekają na żywiciela w trawie, zaroślach i niskiej roślinności do około 1,5 m wysokości.

Dlatego podczas wyprawy najlepiej unikać:

  • przedzierania się przez wysoką trawę i krzaki,
  • siadamy lub kładziemy się bezpośrednio na trawie,
  • rozbijamy namiot wśród wysokiej roślinności,
  • schodzimy ze ścieżek,

Czasem przejście przez chaszcze jest nieuniknione, więc zawsze od razu po tym dokładnie sprawdzamy się pod kątem kleszczy.

1. Zacznij od odpowiedniego ubrania

Jedną z najprostszych metod ochrony jest ograniczenie kleszczowi dostępu do skóry.

Na wyprawę warto zabrać:

  • długie spodnie,
  • zakryte buty,
  • dłuższe skarpety,
  • bluzę lub koszulkę z długim rękawem,
  • nakrycie głowy.

Oczywiście latem trudno zakrywać całe ciało szczelnym ubraniem. Plusem krótkich spodenek jest jednak to, że łatwiej obejrzeć, czy na nodze jest kleszcz.

2. Repelenty

Na wyprawę warto zabrać środek odstraszający kleszcze. Preparat należy stosować zgodnie z instrukcją producenta. W przypadku dzieci koniecznie trzeba sprawdzić na etykiecie, czy dany produkt jest przeznaczony dla ich wieku i w jaki sposób można go stosować. Repelent nie daje stuprocentowej ochrony. Traktujmy go jako jeden z elementów zabezpieczenia, obok odpowiedniego ubrania i późniejszego sprawdzenia skóry.

Jakie środki warto wypróbować?

  • preparaty z DEET co najmniej 20% (polecane przez Sanepid)
  • preparaty z ikarydyną co najmniej 20%

DEET i ikarydyna nie są całkowicie obojętne dla organizmu, ale prawidłowo stosowane, zarejestrowane repelenty są uznawane za bezpieczne także u dzieci. Kluczowe są: wiek dziecka, stężenie, ilość preparatu i instrukcja konkretnego produktu. DEET jest bardzo dobrze przebadany i skuteczny, ale może powodować podrażnienie skóry i oczu, szczególnie przy nadmiernym stosowaniu. Stężony DEET może też uszkodzić odzież syntetyczną.

Jeżeli nie lubisz lub nie tolerujesz „chemii” możesz wypróbować naturalne olejki cytronelowe, lawendowe, lub eukaliptusowe. Wymagają one jednak częstej aplikacji.

Rodzic powinien nakładać preparat dziecku — nie dawać dziecku sprayu do samodzielnego używania. Nie nanosimy repelentu na dłonie małego dziecka, okolice oczu i ust, skaleczenia, ani podrażnioną skórę. Chodzi przede wszystkim o ryzyko dostania się preparatu do oczu, ust i dróg oddechowych. EPA wprost zaleca, żeby repelentu w sprayu nie rozpylać bezpośrednio na twarz. Po całym dniu skórę należy umyć.

3. Do apteczki włóż przyrząd do usuwania kleszczy

Do apteczki wrzuć:

  • lasso na kleszcze (zdecydowanie najlepszy przyrząd do wyciągania jaki znam) ewentualnie specjalną pęsetę
  • środek do dezynfekcji,
  • rękawiczki jednorazowe.

To niewielki i tani zestaw, a może okazać się bardzo przydatny. Kleszcza należy bowiem usunąć możliwie szybko po jego zauważeniu. Nie musisz tego robić sam. Na biwaku zwykle jest ktoś kto robił to wiele razy 😉

4. Wieczorny przegląd dziecka

Po dniu spędzonym w lesie czy na łące dokładnie obejrzyj dziecko. Szczególną uwagę zwróć na:

  • głowę i włosy,
  • okolice za uszami,
  • szyję,
  • pachy,
  • okolice pępka i talii,
  • pachwiny,
  • zgięcia pod kolanami\
  • kostki.

Sprawdź również ubrania. Kleszcz może jeszcze po nich wędrować i wcale nie musi być wbity w skórę.

5. Co zrobić, kiedy znajdziesz wbitego kleszcza?

Kleszcza należy chwycić odpowiednim narzędziem możliwie blisko skóry, nie ściskając jego odwłoka, a następnie usunąć wykręcając go lassem lub podważając pęsetą. Po wszystkim trzeba zgnieść kleszcza na paznokciu (badamy siebie nie kleszcza), a miejsce wkłucia zdezynfekować (nie ma to większego znaczenia, ale dla spokoju zrób to).

Wart dodać, że średnio kilkanaście procent kleszczy przenosi boreliozę, a kilka procent kleszczowe zapalenia mózgu. Czy to dużo?

6. Masło zostaw do kanapek

Wokół usuwania kleszczy narosło sporo „sprawdzonych sposobów”.

Kleszcza nie należy:

  • smarować masłem ani olejem,
  • polewać alkoholem czy kosmetykami,
  • przypalać,
  • wyciskać,
  • rozgniatać,
  • usuwać palcami.

Takie metody mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Kleszcz może zwymiotować do skóry przenosząc boreliozę i inne dziadostwa.

7. Obserwacja miejsca ukłucia

Miejsce wkłucia należy obserwować. Jeżeli złapaliśmy boreliozę rumień wystąpi najczęściej w ciągu tygodnia (ale, nawet do miesiąca). Jest to pewna oznaka boreliozy. Należy udać się do lekarza, który przepisze antybiotyk (do 30 dni). Terapia wcześnie wykrytej boreliozy jest skuteczna niemal w 100%.

Co jeżeli nie ma rumienia?

Rumień nie zawsze występuje. Badanie krwi powinno być wykonywane, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie boreliozy — przede wszystkim na podstawie objawów i wywiadu. Zbyt wczesne badanie może być fałszywie ujemne, ponieważ organizm potrzebuje czasu na wytworzenie przeciwciał. W kolejnych tygodniach zwracamy uwagę m.in. na:

  • gorączkę,
  • nietypowe osłabienie lub zmęczenie,
  • bóle głowy,
  • bóle mięśni lub stawów,
  • objawy przypominające grypę,
  • powiększone węzły chłonne,
  • późniejsze objawy neurologiczne lub stawowe.

8. Borelioza to nie jedyne zagrożenie

Najczęściej o kleszczach mówi się w kontekście boreliozy, ale mogą one przenosić również kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Przeciw boreliozie nie mamy obecnie szczepionki, natomiast przeciw KZM można się zaszczepić. NA boreliozę jednak, jest lekarstwo, a na KZM, nie ma (choroba wirusowa). Przebieg choroby zwykle przypomina grypę, ale w niektórych przypadkach wymaga hospitalizacji.

Jeżeli regularnie jeździcie z dziećmi pod namiot, chodzicie po lasach, pływacie kajakami i spędzacie dużo czasu na łonie natury, warto porozmawiać z lekarzem o szczepieniu przeciw KZM.

Kleszcze nie zatrzymają nas w domu

O boreliozie i kleszczowym zapaleniu mózgu można przeczytać lub usłyszeć tyle, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nie będzie bezpieczniej spędzić weekend na kanapie? Problem jest moim zdaniem wyolbrzymiony. Jeżeli zachowamy zasady opisane w tym artykule to zminimalizujemy ryzyko ukąszenia, a nawet, gdy do niego dojdzie, łatwo sobie poradzimy z kleszczem i tym co przenosi.